Oct 29, 2008
Oct 28, 2008
O Tym Dlaczego You Should Care
Raport o mandze w Polsce ktory zamiescilem w poprzednim notce spotyka sie z apatia badz fochami, tymi ostatnimi skierowanymi nie do autora raportu lecz do mnie, ze z niczego nadzwyczajnego probuje robic skandal. Jakoby.
Gdy Michal Radomil Wisniewski w u siebie na blogu skomentowal uchybienia w raporcie (bledne dane o Kawaii, autorska koncepcja mentalnosci polskich fanow, problemy z obiektywnoscia - do czego moglbym dodac jeszcze specyfinczy dobor slow w jednostronnym opisywaniu polskiej historii i inne driobne komenty) pomyslalem sobie ze to nawet niepotrzebne, same fragmenty mowia za siebie. Ale jak zwykle Michal mial racje, tylko ze i tak pytanie co wlasciwie jest zlego w tekscie pana Watanuki pozostalo dla wielu zagadką.
Zabawie wiec czytelnikow parabolą.
W szpitalu w Sendai na wejsciu dostalem opaske pacjenta na nadgarstek z moimi danymi i bar kodem w ktorym umiesczony byl numer mojej karty, rodzaj zabiegu, ogolne samopoczucie i zalecone leki.
Gdy Michal Radomil Wisniewski w u siebie na blogu skomentowal uchybienia w raporcie (bledne dane o Kawaii, autorska koncepcja mentalnosci polskich fanow, problemy z obiektywnoscia - do czego moglbym dodac jeszcze specyfinczy dobor slow w jednostronnym opisywaniu polskiej historii i inne driobne komenty) pomyslalem sobie ze to nawet niepotrzebne, same fragmenty mowia za siebie. Ale jak zwykle Michal mial racje, tylko ze i tak pytanie co wlasciwie jest zlego w tekscie pana Watanuki pozostalo dla wielu zagadką.
Zabawie wiec czytelnikow parabolą.
W szpitalu w Sendai na wejsciu dostalem opaske pacjenta na nadgarstek z moimi danymi i bar kodem w ktorym umiesczony byl numer mojej karty, rodzaj zabiegu, ogolne samopoczucie i zalecone leki.

Gdy planowano dla mnie te leki, siostra przelozona spytala sie o moją tolerancje na bol. Ano, normalna chyba, odpowiedzialem.
"Bo wie pan szanowny ", blysnela siostra, "pytam, bo my tu juz mielismy takich pacjentow, no, ten, spoza Japonii i oni wszyscy tak wlasnie te tolerancje to wlasnie taka raczej niska mieli".
Bedac w Japonii prawie piec lat, nie chcialo mi sie zwracac siostrze uwagi, ze kategoria "kraje swiata oprocz Japonii" jest dosc szeroka i zroznicowana, a dzielenie swiata na Japonie i reszte ma pewne teoretyczne niedociagniecia. Zmeczony bylem, badaniami, i tym ze takie myslenie zdarza sie w Japonii za czesto.
Sake bierze sie z ryzu, a nienawisc z ignorancji, jak mowi jpopowa piosenka. Bledem byloby winic Japonczykow za mala wiedza o swiecie poza Nipponem, bo i my o Azji wiemy nie za duzo. Ale i dlatego wlasnie nie mozna udawac ze nie widzi sie, ze raport sporzadzony na zamowienie rzadowe zawiera bledy lub niescislosci. Nie mozna mowic ze niczym wiecej niz detalami sa nieprawdziwe dane na temat czasopism mangowych; nie mozna lekcewazyc, gdy luzne mysli i niesprawdzone teorie autora na temat historii, rynku czy mentalnosci Polakow staja drukiem w rzadowym dokumencie. Nawet jesli sa to blahostki.
Bo do kazdego przyjdzie kiedys siostra przelozona, i trzeba bedzie z nia o czyms rozmawiac.
"Bo wie pan szanowny ", blysnela siostra, "pytam, bo my tu juz mielismy takich pacjentow, no, ten, spoza Japonii i oni wszyscy tak wlasnie te tolerancje to wlasnie taka raczej niska mieli".
Bedac w Japonii prawie piec lat, nie chcialo mi sie zwracac siostrze uwagi, ze kategoria "kraje swiata oprocz Japonii" jest dosc szeroka i zroznicowana, a dzielenie swiata na Japonie i reszte ma pewne teoretyczne niedociagniecia. Zmeczony bylem, badaniami, i tym ze takie myslenie zdarza sie w Japonii za czesto.
Sake bierze sie z ryzu, a nienawisc z ignorancji, jak mowi jpopowa piosenka. Bledem byloby winic Japonczykow za mala wiedza o swiecie poza Nipponem, bo i my o Azji wiemy nie za duzo. Ale i dlatego wlasnie nie mozna udawac ze nie widzi sie, ze raport sporzadzony na zamowienie rzadowe zawiera bledy lub niescislosci. Nie mozna mowic ze niczym wiecej niz detalami sa nieprawdziwe dane na temat czasopism mangowych; nie mozna lekcewazyc, gdy luzne mysli i niesprawdzone teorie autora na temat historii, rynku czy mentalnosci Polakow staja drukiem w rzadowym dokumencie. Nawet jesli sa to blahostki.
Bo do kazdego przyjdzie kiedys siostra przelozona, i trzeba bedzie z nia o czyms rozmawiac.
Oct 27, 2008
Dlaczego Pan Waneko Cie Nienawidzi
Gdy jakiś czas temu szukając danych o mangowych rynkach Europy leniwie przeglądałem zbiory japońskiej rządowej organizacji JETRO, znalazłem japoński document z marca 2008 zatytułowany “Rynek Mangi W Polsce: Dane Podstawowe”.
Uniesiony nostalgią, otworzyłem, choć nie liczyłem na wiele. Dokument przeznaczony jest wszak dla japońskich biznesmenów zamierzających inwestować w biznes mangowy w Polsce w nieokreślonej przyszłości, więc zadne tam fajerwerki. Ot, kilka liczb i wykresów z komentarzem, myślałem sobie, ale przewertuję i przynajmniej się dowiem co się tam u nas ostatnio wydaje. I pewnie lekturę zakończyłbym na wstępie, (wiadomo, choroba guglowa w stadium zaawansowanym), gdyby nie informacja o autorze.
“Poniższy raport został sporządzony przez współpracownika polskiej firmy wydawniczej WANEKO, pana Watanuki Kenichiro, a nadzorowany przez JETRO.”
Wiadomo, rząd japoński zwrócił się do swojego człowieka, i nie powinniśmy mieć do niego pretensji, nawet jeśli obiektywne pisanie o biznesie będąc jego aktywną stroną może wydawać się teoretycznie trudne.
Ale jeśli nie pan Watanuki, to kto by im to napisał? Przecież nie Polak, tfu. A pan Watanuki to przecież luźny gość, pisał wam wszystkim imiona w kanji na konwentach i uśmiechał się zawsze szczerze i serdecznie. A, no i na początku dokumentu szczerze ostrzega przeciez szanownego czytelnika, że ze względu na brak danych i specyficzną sytuację rynku mangi w Polsce, duża część analizy zawartych w raporcie to przypuszczenia i to co powiedział mu Yasuda z JPFu („Japonica Polonica Fantstica”, pisownia oryginalna zachowana).
Zaintrygowany, przeczytałem dokument raz, potem drugi, a ulubione fragmenty po kilka dodatkowych razy. I nie mogłem, no nie mogłem odmówić fandomowi możliwości przeczytania chociażby kilku wybranych zdań; kilkunastu prostych słów, w których pan Watanuki w rządowym raporcie mówi właśnie o nas. Przetłumaczyłem więc drobinę, bezinteresownie, jak za starych fansubowych czasów. Łezka.
Sporo jeszcze zostalo ale i tak zem sie napisal wiec na razie starczy. I hope zescie sie dobrze bawili jako i ja, ale przyjaciela mego to szlag trafi niechybnie. Sorry, M., i was only translating.
A pytanie czy pan Waneko nienawidzi cie, fandomie, czy po prostu odwalil fuszke za rzadowe pieniadze pozostaje otwarte, bo i smieszniej jest nie starac sie odpowiadac.
Uniesiony nostalgią, otworzyłem, choć nie liczyłem na wiele. Dokument przeznaczony jest wszak dla japońskich biznesmenów zamierzających inwestować w biznes mangowy w Polsce w nieokreślonej przyszłości, więc zadne tam fajerwerki. Ot, kilka liczb i wykresów z komentarzem, myślałem sobie, ale przewertuję i przynajmniej się dowiem co się tam u nas ostatnio wydaje. I pewnie lekturę zakończyłbym na wstępie, (wiadomo, choroba guglowa w stadium zaawansowanym), gdyby nie informacja o autorze.
“Poniższy raport został sporządzony przez współpracownika polskiej firmy wydawniczej WANEKO, pana Watanuki Kenichiro, a nadzorowany przez JETRO.”
Wiadomo, rząd japoński zwrócił się do swojego człowieka, i nie powinniśmy mieć do niego pretensji, nawet jeśli obiektywne pisanie o biznesie będąc jego aktywną stroną może wydawać się teoretycznie trudne.
Ale jeśli nie pan Watanuki, to kto by im to napisał? Przecież nie Polak, tfu. A pan Watanuki to przecież luźny gość, pisał wam wszystkim imiona w kanji na konwentach i uśmiechał się zawsze szczerze i serdecznie. A, no i na początku dokumentu szczerze ostrzega przeciez szanownego czytelnika, że ze względu na brak danych i specyficzną sytuację rynku mangi w Polsce, duża część analizy zawartych w raporcie to przypuszczenia i to co powiedział mu Yasuda z JPFu („Japonica Polonica Fantstica”, pisownia oryginalna zachowana).
Zaintrygowany, przeczytałem dokument raz, potem drugi, a ulubione fragmenty po kilka dodatkowych razy. I nie mogłem, no nie mogłem odmówić fandomowi możliwości przeczytania chociażby kilku wybranych zdań; kilkunastu prostych słów, w których pan Watanuki w rządowym raporcie mówi właśnie o nas. Przetłumaczyłem więc drobinę, bezinteresownie, jak za starych fansubowych czasów. Łezka.
Sporo jeszcze zostalo ale i tak zem sie napisal wiec na razie starczy. I hope zescie sie dobrze bawili jako i ja, ale przyjaciela mego to szlag trafi niechybnie. Sorry, M., i was only translating.
A pytanie czy pan Waneko nienawidzi cie, fandomie, czy po prostu odwalil fuszke za rzadowe pieniadze pozostaje otwarte, bo i smieszniej jest nie starac sie odpowiadac.
W japonii “manga” i “komiks” to właściwie synonymy, ale w polsce (i krajach Zachodu) definicja słowa “komiks” dotyczy dzieł amerykańskich i europejskich, a japońskiej mangi zwykle nie obejmuje.(...)Ponadto, w Polsce historia mangi jest krótka i polski model “manga contents” nie nabrał jeszcze kształtu. Istnieją wprawdzie dzieła na poziomie fanzinów (doujinshi) imitujące japońską mangę, jednak pod względem fabuły i poziomu artystycznego ich standard nie jest porównywalny (z oryginałem).
W (polskim) czytelniku silnie obecny jest swoisty „kult marki” japońskiej mangi, przekonanie że „prawdziwa manga musi być japońska”. Z krajów poza Japonią, (w Polsce) do pewnego stopnia akceptowana jest również manga koreańska.(…)W 2002 roku, jako trzeci na rynek mangi wszedł wielki duński wydawca literatury dziecięcej i młodzieżowej, EGMONT. Polski oddział, “Egmont Polska”, został co prawda utworzony w roku 1990, ale (do tej pory) wydawał “Kaczora Donalda” Disneya i był liderem rynku w amerykańskich komiksach dla dzieci.(...)Obecnie, w Polsce brak podobnych Japonii czasopism (zarówno miesięczników jak i tygodników) o tematyce mangowej, jednak w przeszłości istniało takowych kilka. Pośród nich, należy zapewne wymienić z osobna dwa czasopisma、których apektem było dokładanie się do popularyzacji kultury mangi (w Polsce): Kawaii / Mangazyn oraz Mangamix.(...)(W “Kawaii”) artykuły pisali, poza redaktorem naczelnym Musiałowskim Pawłem,głównie wolontariusze-wielbiciele mangi a ilustracje i grafika zamieszczane były bez zgody posiadaczy praw autorskich w formie „pirackiego wydawnictwa”. Szacuje się, że w okresie największego powodzenia nakład wynosił około 30 000 sztuk..(...)Z powodu problemów ze strony wydawcy, w 2003 roku magazyn zakończył publikację, by jednak wkrótce rozpocząć ją na nowo ponownie pod redakcją Musiałowskiego jako „Mangazyn” (magajin - pisownia oryginalna). Co do zawartości, czasopismo było podobnie jak “Kawaii” skierowane do otaku. Po wydaniu siedmiu numerów, w 2004 roku czasopismo zakończyło publikację. Jako powód redactor Musiałowski podał “porażkę w starciu z internetem”.
Drugie czasopismo, “Mangamix”, aspirowało do bycia polskim odpowiednikiem miesięczników mangowych z USA lub Niemiec, które imitowały japońskie cotygodniowe periodyki. Zawartość magazynu była oparta na legalnych licencjach, a wydawcą była firma WANEKO.(…)2. Pozostałości po komunistycznej edukacjiPolska, która do 1989 głosiła ustrój komunistyczny, uznawała komiks za jeden z symboli “zdegenerowanej kultury Zachodu”. Przynajmniej na polu publicznym, komiks nie cieszył się pozytywną opinią.
W Polsce i na Zachodzie, czytelnicy mangi to młodzież poniżej 25 lat, której duża część kupuje mangi za kiesoznkowe pieniądze otrzymane od rodziców. Ci rodzicie to zwykle osoby w wieku 40-60 lat, których podstawowa edukacja odbyła się w czasach (było-) komunistycznych. W owych czasach nie było jeszcze (w Polsce) mangi, ale w szkole podstawowej czy średniej uczono że komiks jest generalnie zjawiskien negatywnym. Komiks był traktowany jako niepotrzebna kapitalistyczna rzecz, która nie przydaje się do niczego w pracy i w produkcji.
Dlatego też, możliwe jest że przez istnieje w polskiej mentalności negatywnych stereotypów na temat komiksów, proces kupowania mang przez dzieci nie rozwija się dynamicznie.
Oct 25, 2008
Oct 15, 2008
A Long Way To Go
True Japan Lover's Checklist:
On a plane, have Mt. Fuji pointed to you at least three times by a Japanese oldtimer (x)
Understand that Japan is the greatest nation in the world, for the Chinese may have invented Ramen but it took the genius of Momofuku Ando to create the in many ways superior Cup Ramen (x)
In a period of 10 mionutes, spot two Japanese cars that are not black, white or gray. (x)
Speaking good Japanese, sign a contract of any kind without hearing attempts at broken English or seeing retarded gestures on the Japanese side. (x)
Have your humongous genitalia scare a crowd of Japanese people in Imperial Palace
( )
You have a long way to go, boy.
You have a long way to go, boy.
Oct 3, 2008
It Is October
and with it the usual workload, cold winds and new television season to bitch about. That reminds me I have not yet have the time to recap the Japanese Spring season and the worst tv series I have ever seen in my life. But for now let us talk Terminator.
Do you like Sarah Connor Chronicles?
I love Sarah Connor Chronicles because there is so much wrong with it, it gives me something to write about until Lost resumes. Like the plot which is seemingly going nowhere, for once. Or the unattractive ladyfriends of one John C.
Or Shirley Manson.
Do you like Sarah Connor Chronicles?
I love Sarah Connor Chronicles because there is so much wrong with it, it gives me something to write about until Lost resumes. Like the plot which is seemingly going nowhere, for once. Or the unattractive ladyfriends of one John C.
Or Shirley Manson.

Oh, Shirley Manson. Why couldn't you just keep singing, keep doing those cute charity things you do and we would keep loving you forever. Why did you have to come out of the urinal, overacting at times, underacting at times, but never just right, just as if somebody thought your beautiful accent will cover it all.
But just like things could perhaps get much better if Manson's role was given a bit more variety, a deeper approach to the Cameron character is killing her. See, Summer Glau is a perfect example of a girl whose attractiveness decreases expotentially with the level of emotion shown. Just like Sonim or Shinohara Ryoko, Summer is prettiest when she is badass, heartless and cold.
(Edit: Oh I totally deleted the perhaps unfair screencaps of Cameron with an ugly smiler while playing foosball and crying like a hurt badger remembering her past. But the faces are there. Check for yourselves. )
But just like things could perhaps get much better if Manson's role was given a bit more variety, a deeper approach to the Cameron character is killing her. See, Summer Glau is a perfect example of a girl whose attractiveness decreases expotentially with the level of emotion shown. Just like Sonim or Shinohara Ryoko, Summer is prettiest when she is badass, heartless and cold.
(Edit: Oh I totally deleted the perhaps unfair screencaps of Cameron with an ugly smiler while playing foosball and crying like a hurt badger remembering her past. But the faces are there. Check for yourselves. )
Subscribe to:
Posts (Atom)


