Japonski szpital jest jak cala Japonia. Od poczatku do konca. Kupa gadania, tony papierow, consensus i pierduly. Denerwuje cie to, denerwuje cie caly kraj. Ja tam w miare lubie.
Zaczyna sie od wizyty przedszpitalnej. Siostra podaje mi oryginalna teczuszke University Hospital w ktorej znajduje wiele dokumentow, ktore mam sobie przyswoic w czasie poprzedzajacym hospitalizacje. Z nich dowiaduje sie na przyklad ze mam mozliwosci wypozyczenia szpitalnej pizamy za jenow 70 w rozmiarach S, M oraz L, czyli supermaly, maly i ledwo-ledwo. Jak mowi stare marynarskie przyslowie: chcesz sie lepiej poczuc, sprawdz swoj rozmiar stanika w Japonii. W dokumentach skrupulatnie wyliczone sa rowniez wszystkie rzeczy ktorych moge potrzebowac w szpitalu, mapka szpitala z wykreslonymi najczesciej uczeszczanymi trasami (sala-pokoj pielegniarek, sala-sklepik) oraz 4 formularze do wypelnienia. Oprocz setki pytan o tle zdrowotnym, zwracaja uwage inspirujace zadania otwarte: "Czego oczekuje pan po pobycie w szpitalu?" lub "Jak opisalby pan swoje preferencje zywieniowe?"
I wreszcie wielki dzien przyjecia. Po podpisaniu pieciu dokumentow, siostra oprowadza mnie po szpitalu i pokazuje sale telewizyjna, prysznice, stolowke i sale do czytania, jak rowniez przedstawia mnie personelowi. Przydzielona do mnie i odpowiedzialna za moje dobre samopoczucie jest urocza pani Oshima, ktorej bez zalu wybaczam nieumiejetnosc znalazienia dobrej zyly na mej rece i klucie mnie trzy razy. Z szerokiej oferty sal rezygnuje z osobistego lokum z internetem oraz wanna i wybieram standardowy pokoj czterosobowy z osobistym telewizorem na karte, dvd i lozkiem na pilota. Na razie jest dobrze. Pierwsza noc mija w milym towarzystwie chrapania trzech starszych japonskich panow, ktorzy sa bardzo mili ale niespecjalnie rozmawiamy. Komunikacje utrudnia mi, odpowiednio, brak przednich zebow milego pana z lewej, ciezki wioskowy akcent pana pod oknem oraz malomownosc pana naprzeciwko. Jest, jednakowoz, przyjemnie.
O 9 gasna swiatla, a poniewaz telewizja szkodzi na oczy wybieram sie do stolowki poczytac gazete. Co jak sie okazuje jest przyczyna niemalej paniki pana pielegniarza, ktory o 9:33 znajduje mnie w stolowce slowami "alez pana szukalem". Jestem mily i nie wypominam mu ze nie oddalilem sie zbytnio, w zamian za co on uracza mnie rozmowa jak to chcialby mieszkac w Europie i nawet zlozyl papiery o przeniesienie do Bulgarii, ale zostal odrzucony. I znowu, moja wrodzona grzecznosc nie pozwala mi nie zdziwic sie bardzo i zauwazyc ze skoro nie umie angielskiego ani bulgarskiego, wniosek o przeniesienie nie mial zbyt duzych szans na sukces. "A to tez angielskie slowo?" pyta pielegniarz, wskazujac irackie nazwisko na trzeciej stronie International Herald Tribune, ja potakuje, usmiechajac sie, i oboje zyczymy sobie dobrej nocy. Wszak oboje zyskalismy wlasnie ciekawa dykteryjke do opowiedzenia swoim bliskim.
Nazajutrz, operacja.
W ramach dodatku multimedialnego, ostateczny dowod na to ze religia, zwlaszcza chrzescijanska, to dla Japonczykow rodzaj rekreacji i niedzielnego hobby. Wiedzialem to od juz od pamietnego incydentu komunijnego na mszy w Kyushu trzy lata temu, ale dopiero teraz zdobylem przekonujacy dokument, czyli japonski kwestionariusz pacjenta.

1 comment:
Obsmialem sie bez cewnika, a najlepsze jeszcze przede mna
Post a Comment